Przeglądaj blogowe wpisy...
niedziela, 16 kwietnia 2023
,,Być tak naprawdę" Marianna Gierszewska
poniedziałek, 17 stycznia 2022
,,Aktor musi grać, by żyć" Artur Barciś, Kamila Drecka
niedziela, 17 października 2021
,,Tajemnica z przeszłości" Sylwia Kubik
Seria Sylwii Kubik stała się tak popularna, że postanowiłam skusić się na zapoznanie się z twórczością autorki.
Ewa obecnie znajdowała się w pensjonacie prowadzonym przez jej znajomego, z którym stała się parą od kilku tygodni. Sądziła, że jako tako uporała się ze swoją przeszłością, jednak nic na to nie wskazywało. W nowym miejscu odwiedziła ją znajoma, która miała na nią haki lub chciała ją pogrążyć zmyślonymi historiami. Do tego Antek był w niej szczęśliwie zakochany, a siostra Kamila wpakowała się w niezłe tarapaty.
Nie miałam okazji zapoznać się z pierwszym tomem, jednak ten jest napisany w taki sposób, że nie miałam poczucia, jakby mi czegoś brakowało. Strony są gęsto wypełnione tekstem, jednak nowe rozdziały na nowych stronach sprawiają, że całość można przeczytać bardzo sprawnie, bo objętościowo fabuły jest mniej.
Sylwia Kubik ma sporo czytelniczek, co wcale nie dziwi. Całość miała toczyć się na Żuławach i nieco zabrakło mi opisu przyrody, miejsc, tego klimatu. Autorka skupiła się przede wszystkim na dalszych losach Ewy, relacjach rodzinnych i powrocie do przeszłości. Zakończenie miało wbijać w fotel.
,,Tajemnica z przeszłości" Sylwii Kubik można czytać bez znajomości pierwszego tomu. W przygotowaniu jest też część trzecia.
Moja ocena: 5/6
niedziela, 15 marca 2020
,,Coraz większy mrok" Colleen Hoover
środa, 4 marca 2020
,,Klejnot Medyny" Sherry Jones
niedziela, 12 sierpnia 2018
,,Jak mogłaś" Heidi Perks
Liczba stron: 360
Do kupienia: Gandalf
Thrillery psychologiczne w ciągu ostatnich lat stają się coraz bardziej popularne, a i ja też sięgam po nie coraz częściej.
Charlotte postanowiła odciążyć swoją przyjaciółkę Harriet w opiece nad jej 4-letnią córeczką. Chciała, by kobieta mogła wziąć udział w kursie księgowości. Choć sama miała trójkę dzieci, nie obawiała się tego, że nie poradzi sobie z czwórką. Poszli na festyn, na którym córeczka Harrier zniknęła...
Książka swoją premierę miała dosłownie kilka dni temu. Nie jest to jedna z tych pozycji, po które sięgnęłabym, widząc je na księgarnianej półce. Korzystając z okazji, że powieść w domu się pojawiła postanowiłam się z nią zapoznać w jeden z wolnych dni i nie żałuję.
Kryminał jest naprawdę przemyślany i prawie we wszystkich wątkach zaskakujący. Jedynie sprawa z portretem pamięciowym wydała mi się od razu podejrzana, jednak i tak całość została bardzo dobrze skonstruowana. Tak naprawdę nie wiemy kto kogo oszukuje, co się stało z dziewczynką i dlaczego. Jedno jest pewne - ktoś na pewno kłamie.
,,Jak mogłaś" to thriller, który dosłownie pochłonęłam. Czyta się błyskawicznie, trudno też oderwać się od tej lektury, chcąc jak najszybciej poznać jej zakończenie.. Fabularnie jest nieco podobna do ,,Zanim pozwolę Ci wejść", którą także polecam Waszej uwadze.
Książka została przeczytana w ramach wyzwania WyPożyczone
środa, 11 lipca 2018
,,Without Merit" Colleen Hoover
Colleen Hoover dała się poznać czytelniczkom na całym świecie z przejmujących i chwytających za serce powieści, głównie młodzieżowych. Czy i w tym przypadku tak było?
Merit to dziewczyna, która nie oczekuje od życia zbyt wiele. Niedoceniana, niezrozumiana sama kupuje sobie trofea, które ktoś oddał do komisu. Uważa, że skoro sama nie jest w niczym idealna, co szkodzi, by na półce znajdowały się nagrody, które mogłaby kiedyś zdobyć. Gdyby tylko była lepsza. Sytuacja rodzinna także nie jest zbyt kolorowa. Umierająca matka mieszka w piwnicy, mąż ma kochankę, a Merit zakochuje się w chłopaku swojej siostry bliźniaczki, z którą także nie ma najlepszych stosunków. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji, aby na nowo naprawić sytuację i sprawić, by znów było tak jak kiedyś?
Muszę przyznać, że sama nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po tej historii z kategorii bestsellery. Czytałam wiele pozytywnych opinii, więc w końcu sama także postanowiłam dać jej szansę. Historia rodziny Vossów jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Zdrada ojca z czasem nie jest tak do końca przesądzona. Nowa macocha, która nie jest akceptowana. Dziewczyna, która ma problem z panowaniem nad własnymi emocjami. Siostra, która potrafi tylko destrukcyjnie się zakochiwać. Brat, który skrywa tajemnicę.
To wszystko sprawia, że ta powieść nie jest zwyczajną historią dorastających nastolatków, jakich wiele na polskim i zagranicznym rynku. Colleen Hoover zwraca uwagę na to, że nic nie dzieje się bez przyczyny, abyśmy bacznie obserwowali zachowanie naszych rówieśników, dzieci, rodzeństwa. Każde zachowanie ma jakieś podłoże i tylko od nas zależy, czy zareagujemy w porę.
,,Without Merit" to przejmująca powieść o uratowaniu samego siebie. Koniecznie dajcie jej szansę, jeżeli tylko chcecie doznać przejmujących odczuć.
Moja ocena: 5/6
wtorek, 27 czerwca 2017
,,Confess" Colleen Hoover
,,Confess" to już trzecia pozycja Colleen Hoover, z którą miałam okazję się zapoznać. Jakie wywarła na mnie wrażenie?
Auburn w wieku kilkunastu lat związana była z Adamem, który niestety umarł. Od tego czasu w życiu dziewczyny wiele się zmieniło. Obecnie poszukuje prawnika, na którego ją nie stać i dlatego w sumie pod wpływem impulsu korzysta z oferty pracy wywieszonej na drzwiach. Dzięki obsłudze klientów galerii ma zarobić aż 200 dolarów za 2 godziny. Nie przypuszcza jednak, że właściciel może jej się spodobać, co doprowadzi do wielu komplikacji w jej zagmatwanym już życiu.
Dwie poprzednie książki autorki, z którymi miałam okazję się zapoznać - ,,Maybe Someday" i ,,November 9" - w moim odczuciu były dobre, ale nie rewelacyjne. To samo mogę powiedzieć o ,,Confess". Pomysł na fabułę jest dość ciekawy, choć w sumie od samego początku można domyślać się jej zakończenia. Jest kilka zaskakujących momentów, ale ogólnie powieść jest dość średnia.
Autorka w swojej najnowszej publikacji pokazuje, w jaki sposób przeszłość może wpłynąć na teraźniejszość i przyszłość, jak los może pokierować naszym życiu i spłatać nam miłe lub nieprzyjemne niespodzianki. Sporo tutaj zbiegów okoliczności, ale mniej wymagający czytelnicy mogą być tą książką oczarowani.
,,Confess" to jedna z powieści z kategorii bestsellery, a zarazem typowo młodzieżowy romans przeznaczony raczej do tego grona odbiorców, choć dorośli czytelnicy także mogą się z nim zapoznać w ramach popołudniowego relaksu. Czyta się naprawdę szybko, a ciekawym dodatkiem są obrazy namalowane przez Owena.
Moja ocena: 5/6
wtorek, 25 kwietnia 2017
,,Fobos" Victor Dixen
Książek fantastycznych z akcją umieszczoną między planetami powstało kilka. Jedną z nich jest ,,Fobos", z którą postanowiłam się zapoznać.
12, można by powiedzieć, wyrzutków społeczeństwa. Sześć dziewcząt i sześciu chłopców. Każdy z nich nie ma rodziny, nikt nie będzie za nimi tęsknił. Wszyscy skrywają też swoje sekrety. Mają wybrać się w podróż na Marsa, gdzie mają kopulować i rodzić dzieci. W trakcie podróży mają się lepiej poznać i dobrać w pary. Nie wiedzą, co tak naprawdę czeka ich na końcu drogi...
Początkowo trudno było mi się wciągnąć w tę historię, ale z czasem coraz bardziej zagłębiałam się w tej historii. Czcionka jest dość drobna, ale wbrew pozorom wzrok nie bardzo się męczy. Narracja prowadzona jest z trzech perspektyw - głównej bohaterki, randek, w których biorą udział uczestnicy i z punktu widzenia organizatorów show. Pozwala to spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw.
Pozycja fabularnie przypomina trochę ,,W ramionach gwiazd", więc jeśli tamta seria Wam się podobała, ta seria także powinna Wam przypaść do gustu. Zakończenie jest bardzo zaskakujące, jestem ciekawa, jak potoczy się akcja w drugim tomie. Niestety, nie jest on jeszcze dostępny na polskim rynku.
,,Fobos" to ciekawy początek serii z nieco nudnawym początkiem, w którą można się z czasem wciągnąć. Wbrew drobnej czcionce zapoznałam się z nią w jedno popołudnie. Polecam, jeśli lubicie takie historie, macie trochę wolnego czasu i niekoniecznie musicie czytać serie od razu w całości.
poniedziałek, 27 marca 2017
,,Maybe Someday" Colleen Hoover
Szczerze wątpię, żeby w ostatnim czasie pojawiła się choć jedna nastolatka, której o uszy nie obiło się nazwisko Colleen Hoover, prawda? Książki dla kobiet są w ostatnim czasie niezwykle popularne. Ja sama zaczęłam zapoznawać się z jej twórczością stosunkowo niedawno, jednak dziś chciałabym opowiedzieć Wam o pełnym sprzeczności ,,Maybe Someday".
Książka dość długo musiała czekać na swoją kolej, ponieważ nie byłam przekonana, czy nadszedł odpowiedni czas, aby dać jej szansę. Jak może pamiętacie, ,,November 9" zaliczyłam do przeciętnych lektur, jednak w końcu postanowiłam dać szansę historii znajomości Sydney Blake i Ridge'a Lawsona.
Wierzycie w przypadkowe połączenie dusz? Można powiedzieć, że tak właśnie poznało się tych dwoje bohaterów. Chłopak, wychodzący na balkon, grający na gitarze i dziewczyna, która postanawia spisywać teksty do tych utworów. Z biegiem czasu okazuje się, że sytuacja nie jest tak przewidywalna i prosta, jak by się mogło wydawać. Skomplikowana przeszłość, niewyjaśnione sprawy, obecne znajomości. To wszystko sprawia, że tytułowe ,,Maybe Someday" nabiera drugiego znaczenia.
Korzystając z wyjazdowego weekendu postanowiłam zabrać ze sobą kolejną pozycję autorstwa pisarki, dotychczas mało mi znanej, ale uwielbianej przez czytelniczki na całym świecie. Można powiedzieć, że praktycznie przeczytałam ją w dwa dni. Na początku nie mogłam się przekonać do tej historii, jednak z biegiem stron dawałam coraz większy kredyt zaufania znajomości Sydney i Ridge'a. Każdy w swoim związku poprzez zawirowania życiowe musi zmienić swoje priorytety.
,,Maybe Someday" nie bez przyczyny zaliczana jest do nowości w dziedzinie bestsellerów. To ciepła historia znajomości dwojga poszukujących siebie ludzi, którzy mogą sobie nawzajem pomóc. Tylko czy zdołają przedłożyć dobro innych ludzi nad swoje? O tym musicie przekonać się sami.
Moja ocena: 5/6
czwartek, 2 lutego 2017
,,November 9" Colleen Hoover
Liczba stron: 320
Colleen Hoover w ostatnim czasie szturmem wdarła się na polski młodzieżowy rynek. Czytelniczki co chwilę wyczekują jej kolejnej powieści. Czy i ,,November 9" zbiera same pozytywne recenzje?
W życiu każdego z nas mają miejsce sytuacje, na które kompletnie nie mamy wpływu. Teoretycznie tak też jest w przypadku spotkania Fallon i Bentona Jamesa Kesslera. Dziewczyna spotyka się z mało lubianym ojcem, który wypomina jej, że z obecnym wyglądem raczej nie ma szansy na karierę sceniczną, gdy przypadkiem dosiada się do nich Ben, jej fałszywy chłopak. Okazuje się jednak, że tych dwoje ma się ku sobie. Postanawiają, że przez cały rok nie będą się ze sobą kontaktować, a ich jedyne spotkania nastąpią 9 listopada. Po 5 latach zdecydują, co z ich wspólną przyszłością. Tymczasem wraz z upływem czasu dowiadują się o swojej przeszłości coraz więcej. Czy w obliczu nowych faktów ich znajomość ma szansę przetrwać?
Nie mam pojęcia, czy to ja miałam problem z wciągnięciem się w fabułę, czy pierwsze 100 stron było mało interesujących. Faktem pozostaje, że pozostałą część powieści przeczytałam z przyjemnością. Poznajemy dalsze losy znajomości Fallon i Bena, ich kolejne spotkania 9. listopada. Wzloty i upadki, które ich czekają, ale czy tak właśnie nie jest w prawdziwym życiu?
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Colleen Hoover. Muszę przyznać, że na tyle zadowalające, że mam ochotę sięgnąć po inne pozycje pisarki, tym bardziej, że ukazują się one w Polsce wyjątkowo często. Czy ,,November 9" ma szansę zostać zaliczoną do kategorii bestsellery? Z tego, co czytałam na innych blogach, akurat ta jest oceniana jako przeciętna.
,,November 9" to moje pierwsze spotkanie z twórczością amerykańskiej autorki, jednak sądzę, że nie ostatnie. To piękna historia przypadkowej znajomości, która ma za sobą burzliwą przeszłość, ale i równie optymistyczną przyszłość.
Moja ocena: 4,5/6
środa, 11 stycznia 2017
,,Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick
Liczba stron: 424
Becca Fitzpatrick ma na swoim koncie znaną szerszemu gronu odbiorców sagę Szeptem, z którą nie miałam wielkiej ochoty się zapoznawać. Kilka miesięcy wcześniej skusiłam się na ,,Black Ice", a kilka dni temu nadeszła pora na lekturę ,,Niebezpiecznych kłamstw".
Estella musiała się ukrywać, była bowiem świadkiem koronnym. Na własne oczy widziała morderstwo, które popełnił groźny przestępca narkotykowy. Od tej pory musiała zerwać ze swoim dawnym życiem, zapomnieć o przyjaciołach i przyjąć nowe dane - od tamtej chwili stała się Stellą. W dawnym życiu miała chłopaka i przyjaciół, w nowym - matkę na odwyku, ojca, który nie chciał porzucić dawnego życia, więc nigdy więcej go nie zobaczy i nowego sąsiada, w którym może się zakochać.
Szczerze mówiąc, ,,Black Ice" było dla mnie lekturą przeciętną, ale korzystając z okazji, że zauważyłam w bibliotece ,,Niebezpieczne kłamstwa", postanowiłam się na nie skusić. Książkę czyta się bardzo szybko, jest dość wciągająca, ale i tak podczas jej czytania nie poczułam efektu wow. Zakończenie jest bardzo podobne do ,,Black Ice". Choć moment kulminacyjny następuje dość późno, to cały czas mamy wrażenie, że coś wisi nad bohaterami i czeka na swój moment.
Becca Fitzpatrick pisze książki typowo młodzieżowe i do tego grona odbiorców są one skierowane. W powieści nie ma odważniejszych scen, tak naprawdę maksymalnie trzy momenty nawiązują do stosunków intymnych, więc nie ma się czym martwić, jeśli ktoś nie lubi takich scen w powieściach.
Książka opowiada o dziewczynie, która z dnia na dzień musi porzucić wszystko - rodzinę, dom, przyjaciół. Nie wolno jej się z nikim kontaktować, ściga ją wysoko postawiony człowiek od karcerów narkotykowych. Mimo tego, że mieszka bardzo daleko i tak ktoś może ją rozpoznać.
,,Niebezpieczne kłamstwa" pokazują, że jedna nieprawda może pociągnąć za sobą kolejne kłamstwa. Z czasem coraz trudniej będzie nam się wyplątać z sieci intryg, a to nie koniec problemów Stelli...
Moja ocena: 5/6
piątek, 23 grudnia 2016
,,W ramionach gwiazd" Amie Kaufman,Meagan Spooner
Liczba stron: 488
Fantastyka od wielu lat zajmuje ważne miejsce w moim życiu. Uwielbiam czytać o nowych światach wymyślonych przez autorów tego typu pozycji. Tym razem przeniesiemy się do galaktyki.
Lilac - szanowana córka najbardziej wpływowego człowieka w całej galaktyce. Tarver - 18-letni bohater wojenny, stracił brata, nie pochodzi z bogatej rodziny. Za wspólną rozmowę chłopak mógłby ponieść poważne konsekwencje. W rezultacie rozbicia się statku kosmicznego Ikara, Lilac i Tarver znajdują się w jednej kapsule i lądują na zupełnie nieznanej planecie. Muszą robić wszystko, by przeżyć, bo nic nie wskazuje na to, jakoby pomoc miała szybko nadejść.
Książkę wielokrotnie widziałam w promocyjnej cenie. Nigdy jednak nie skusiłam się na jej zakup, gdyż nie byłam do końca przekonana, czy będzie to historia, która mnie zachwyci. Gdy publikacja dotarła do mnie jednak w wyniku wymiany postanowiłam się z nią zapoznać niemal natychmiast. Spodobała mi się od samego początku i byłam nią zachwycona aż do ostatniej strony.
Tak naprawdę opowieść nie jest niczym nadzwyczajnym. Mamy dwójkę młodych ludzi, którzy nie powinni rozmawiać, nie mówiąc o byciu parą, ojca, który chce dla swojej córeczki jak najlepiej. Miłość i tak musi zwyciężyć, więc uczucie między bohaterami rozkwita powoli. Tym co wyróżnia tę pozycję spośród innych jest to, że akcja dzieje się w galaktyce.
Powieść czyta się naprawdę szybko. Jak już wspomniałam, wciąga od pierwszej strony. Fabuła jest bardzo przemyślana. Narracja jest prowadzona dwutorowo - jeden rozdział należy do Lilac, następny do Tarvera. Pomiędzy tym kursywą są krótkie wstawki, jak się domyślamy, z przesłuchania, które jeszcze bardziej pobudzają nasze zainteresowanie lekturą.
,,W ramionach gwiazd" to pierwszy tom serii z dość zamkniętym zakończeniem. W przyszłości pewnie zapoznam się z jego kontynuacją, gdyż już ta część pochłonęła mnie bez reszty.
Moja ocena: 5,5/6
niedziela, 27 listopada 2016
,,Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań" Praca zbiorowa
Opracowanie zbiorowe to coś, czego zazwyczaj bardzo się obawiamy. Nie wiemy, jak wypada zebranie opowiadań kilku-nastu autorów w jednym zbiorze. Książka ,,Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań" jest właśnie jedną z takich publikacji.
To już drugi tego typu zabieg zastosowany przez wydawnictwo Otwarte. Na zimę wydało ono ,,Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań", które Paulinie bardzo się spodobało. Postanowiłam więc sprawdzić, jakie wrażenie wywrze na mnie wersja letnia, którą także poleciłam siostrze. Doszła ona do wniosku, że edycja zeszłoroczna zdecydowanie bardziej jej się podobała. W przypadku tej pozycji większość historii niestety była przeciętna.
Mi najbardziej zaś spodobało się opowiadanie autorstwa Niny Lacour pt. ,,Koniec miłości", przedstawiające historię Flory, której rodzice postanowili się rozwieść, gdy nagle okazało się, że Mimi, którą poznała kilka lat temu jednak nie jest jej obojętna. To ciepła historia o akceptowaniu siebie i otoczenia takim, jakim jest, nie wyśmiewaniu osób o innej, odmiennej orientacji seksualnej. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością tej pisarki, ale z chęcią przeczytałabym coś dłuższego w jej wykonaniu.
Książka została wydana bardzo okazale, dodatkowo została dołączona tasiemka, z pomocą której możemy zaznaczać stronę, na której skończyliśmy lekturę. Z jednej strony, 12 wakacyjnych opowiadań powinno przenieść czytelnika w słoneczny klimat, z drugiej zaś, mam wrażenie, że być może to lektura nie dla mnie.
,,Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań" to zbiór przekładany aż przez 4 tłumaczy. Jedne opowiadania są na wyższym, inne na niższym poziomie. Nie da się jednak ukryć, że będzie to lektura zapewne chętnie czytana głównie przez nastolatków bo do to nich ta lektura została głównie skierowana.
Moja ocena: 4/6
Wpis powstał w ramach współpracy z BookMaster.pl
czwartek, 22 września 2016
,,Black Ice" Becca Fitzpatrick
Becca Fitzpatrick nie była dla mnie całkowicie anonimową autorką, gdyż jakieś dwa lata temu chciałam zapoznać się z pierwszym tomem jej fantastycznej sagi ,,Szeptem". Niestety, nie przeczytałam za wiele, bo książka mnie nudziła. Po latach postanowiłam się skusić na ,,Black Ice", które zapowiadało się świetnie. Czy tak było?
Przed rokiem została zamordowana dziewczyna. Była kompletnie pijana, wyszła z baru z chłopakiem, którego tam spotkała. Niedługo potem zginęła. Po roku Britt ze swoją przyjaciółką wybiera się w te same góry. Niestety, w wyniku silnych opadów śniegu muszą porzucić samochód. Przez przypadek znajdują się w opuszczonym domku, w którym stają się zakładniczkami. Czy dwoje mężczyzn, którzy je przetrzymują naprawdę są w stanie je zabić?
Autorka może i miała ciekawy pomysł na fabułę, okładka też jest hipnotyzująca i przyciąga wzrok. Niestety, wykonanie tej młodzieżowej powieści bardzo mnie zawiodło. Praktycznie już od połowy domyślałam się, kto zamordował dziewczynę rok wcześniej. Nie było więc dla mnie żadnym zaskoczeniem, gdy ujawniono tożsamość mordercy. Niestety, na tym polu autorka się nie popisała.
Podobnie było z wątkiem miłosnym. Rozumiem, że jest to książka młodzieżowa, ale nie znaczy to, że w każdej tego typu pozycji od razu musi być miłość, której można się domyślać od pierwszego spotkania bohaterów. Jestem w stanie pojąć, że tego typu wątki przyciągają nastoletnich czytelników, ale nawet grupie docelowej kiedyś to się znudzi.
,,Black Ice" to dla mnie powieść z dużym, ale zmarnowanym potencjałem. Wiele osób się nią zachwyca, ale do mnie w żadnym stopniu nie trafiła. Ot, takie wieczorne czytadło, które można przeczytać w wolny wieczór.
Moja ocena: 3,5/6
niedziela, 17 kwietnia 2016
,,PLL: Kłamczuchy" Sara Shepard
Data wydania: 2011
,,PLL: Kłamczuchy" Sary Shepard to pierwszy tom już 16-tomowej serii o zaginionej z minuty na minutę nastolatce. Co stało się z Ali?
Emily, Aria, Spencer, Hanna i Alison poznały się na jednej z akcji charytatywnych. Od tamtej chwili stały się prawdziwymi przyjaciółkami, choć nieco polemizowałabym z tym określeniem. Alison miała je w garści, gdyż znała ich sekrety. Cała piątka skrywała zresztą jedną tajemnicę, a potem nagle Alison znika. Po trzech latach (nie wiem, dlaczego na okładce napisali, ze po roku) dziewczyny otrzymują tajemnicze SMS-y od A., które świadczą o tym, że są bacznie obserwowane. Czy Alison jednak się odnalazła?
Książkę poleca tak wiele osób, że w końcu dzięki uprzejmości Patrycji postanowiłam zapoznać się z trzema pierwszymi tomami. Niestety, powieść już od samego początku mi się nie spodobała, nie wciągnęła mnie, czytałam nieco na siłę. Najbardziej interesujące było ostatnie 30 stron, ale to za mało, by uznać tę powieść za udaną. Dodatkowo, jak dla mnie, było tutaj za duże nagromadzenie bohaterek, cech, tajemnic. Zupełnie nie mogłam się w tym wszystkim zorientować.
Mimo wszystko, publikację przeczytałam w kilka godzin z przerwami. Spodziewałam się dłuższej lektury, a nim się zorientowałam czytałam już ostatnie strony. Myślę, że seria spodziewa się tym, którzy nie mają względem niej wielkich oczekiwań, lubią młodzieżowe książki z tajemnicami sprzed lat i liczą na niezobowiązującą lekturę.
,,PLL: Kłamczuchy" to początek serii, który mnie nie zachwycił i, biorąc pod uwagę, że ma już 16 tomów, na pewno nie zamierzam czytać jej w całości. Niemniej, sami zdecydujcie, czy chcecie się z nią zapoznać. W moim odczuciu jest raczej przeciętna.
Moja ocena: 3/6
wtorek, 2 lutego 2016
,,Oddam Ci słońce" Jandy Nelson
,,Oddam Ci słońce" Jandy Nelson to druga powieść autorki. Publikacja w Polsce m swoich zwolenników i przeciwników. Zachęcona wieloma pozytywnymi wpisami na jej temat postanowiłam się z nią zapoznać. Niestety, srogo się zawiodłam.
Jude i Noah, bliźnięta, nie rozstawali się ani na chwilę. Z przyczyn oczywistych w życiu płodowym musieli być ciągle razem. Po urodzeniu jednak nic się nie zmieniło i wciąż za sobą przepadali. Myśleli tak samo. Jednak to Jude była tą bardziej przebojową, a Noah zamknięty w sobie. Kiedy między nimi zaczęło się psuć? Po śmierci matki, czy miało to miejsce już wcześniej? Czy doszło między nimi do pojednania?
Historia zaciekawiła mnie na tyle, że postanowiłam mieć tę książkę na własność. Gdy już do mnie dotarła jakoś nie mogłam się zebrać, by ją przeczytać. Robiłam do niej kilka podchodów i za każdym razem odkładałam na bliżej nieokreśloną przyszłość. W końcu jednak musiałam stawić jej czoła i muszę przyznać, że już od samego początku czegoś mi brakowało i gdyby była to moja osobista publikacja natychmiast bym ją odłożyła. Z racji obowiązku czytałam jednak dalej i muszę przyznać, że ostatnie 60 stron było najbardziej emocjonujące z wszystkich 370. To jednak za mało, by uznać lekturę za udaną.
Historia prowadzona jest dwutorowo. Rozdziały są bardzo długie, więc za często nie mamy do czynienia ze zmianą perspektywy. Poznajemy punkt widzenia Noaha w wieku 13 lat oraz Judy, która ma już 16. Między tymi wątkami jest kilka lat różnicy, jednak z czasem wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiego rozwiązania konfliktu między rodzeństwem.
Moim zdaniem, książka jest niestety nudna, przegadana i nie wniosła nic nowego do mojego życia. Jedynym wątkiem, który mnie zachwycił była rozmowa Jude ze zmarłą babcią, która jej się objawiała i sobie gawędziły. Jestem w stanie w to uwierzyć, moim zdaniem ten wątek został oddany bardzo realnie. Mnóstwo w tej książce zabobonów i środków, jak się przed nimi uchronić. Fabuła tak naprawdę nie wnosi nic nowego, jest to pozycja obyczajowa, którą można by z powodzeniem skrócić, bo lektura w moim przypadku zdawała się nie mieć końca. Dużą rolę odgrywa tutaj sztuka oraz szkoła plastyczna, do której mieli uczęszczać Noah i Judy. Strasznie w relacji chłopaka irytowały mnie też jego wstawki typu: (Portret...). Bardzo wytrącało mnie to z rytmu.
,,Oddam Ci słońce" to, moim zdaniem, całkiem średnia lektura na cały dzień, bo nie czyta się za szybko. Z trudem dobrnęłam do jej końca, jednak, tak, jak wspominałam, publikacja ma swoich zwolenników. Zostały także wykupione prawa do jej ekranizacji. Sami zdecydujcie, czy to publikacja idealna dla Was. Ja miałam względem niej chyba zbyt duże wymagania...
Moja ocena: 2,5/6
Wpis powstał w ramach współpracy z BookMaster.pl




















