Rozpoczęcie pisania powieści przez Marianne Cronin w takim a nie innym momencie jej życia na pewno miało wpływ na to co otrzymaliśmy. Tworzenie jej przez 6 lat sprawia, że na pewno nabierała różnych kształtów. Poznajemy Lenni i Margot, dwie kobiety, które różniło 66 lat życia, obie jednak przebywały w szpitalu na oddziale, z którego mało kto wracał do domu. Między nastolatką i staruszką nawiązała się niesamowita więź i jej zwieńczeniem był plan namalowania 100 obrazów z ich życia. Przeszłość miesza się tutaj z teraźniejszością, całość jest napisana w prosty sposób, czytelnik od początku może spodziewać się wiadomego zakończenia, co nie znaczy, że jest na nie przygotowany.
Moja ocena: 5/6

