Przeniesienie akcji do małego miasteczka z zamkniętą społecznością zawsze jest dobrym pomysłem. To właśnie do Virgin River trafiła Mel po śmierci swojego ukochanego męża. Kobieta chciała zapomnieć o tym co przypominało jej o zmarłym, a praca położnej w nowym miejscu wydawała jej się idealnym rozwiązaniem. Początki jednak nie zapowiadały się dobrze. Miło spędziłam czas z tą lekturą, całkiem sporo się dzieje, trwają poszukiwania rodziców podrzuconego dziecka, nie ma czasu na nudę. Jestem ciekawa też serialu na podstawie tej książki.
Moja ocena: 5/6

