Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2016
Format : e-book
Liczba stron: 287
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf
Johna Flanagana pokochałam za pierwsze 10-tomów ,,Zwiadowców". Kolejne już są nieco słabsze, a pierwsze trzy tomy ,,Drużyny" raczej mnie nie zachwyciły. Mimo wszystko, z ciekawości postanowiłam sięgnąć po szósty tom drugiego cyklu i z ręką na sercu muszę przyznać, że się nie zawiodłam.
Kłopoty na morzu były dobrze znane drużynie Czapli. Nigdy jednak nie podejrzewali, że mogą wypłynąć w niewiadomym kierunku, z kończącą się wodą. Trzeba było podjąć trudną decyzję - w którą stronę dalej płynąć. Do tej, którą wybrali, nikt wcześniej nie dotarł. Czy tam w ogóle coś było? Czy mieli zginąć na morzu z braku wody?
Książkę kupiłam w e-booku, gdyż akurat była superpromocja i zapłaciłam za nią jedynie 18 złotych. Umilała mi podróż z Łodzi. Już od samego początku się w nią wciągnęłam. Bardzo spodobał mi się wątek z jednym z groźnych zwierząt, był on chwilami mrożący krew w żyłach. Ulf i Wulf jak zwykle nie zawiedli i to ich dialogi śmieszyły mnie najbardziej. Dla tych, którzy jeszcze nie znają serii, objaśnię, że to bracia bliźniacy, którzy przekomarzają się dla zasady, bo i tak wiadomo, że skoczyliby za sobą w ogień.
Publikacja jest niezwykle wciągająca i pod względem wykonania dorównuje najlepszym częściom ,,Zwiadowców". Sama nie byłam przekonana, czy chcę się z nią zapoznawać, ale gdy przeczytałam kilka zdań byłam pewna, że muszę ją kupić. Tym razem opisana została dobrze znana nam kraina, choć autor udowadnia, że jedynie czerpał inspiracje. Wszystkie wydarzenia są fikcją.
Moja ocena: 5,5/6
