Data wydania: 2014
Format : Książka
Ilość stron: 412
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf
Moja ocena: 5/6
Mark Bilingham uznawany jest za jednego ze sławniejszych
twórców kryminalnych. Wiele jego powieści uznano za bestsellery. Detektyw
wykreowany przez autora jak dotychczas odgrywał główną rolę w jego pozycjach,
jednak ,,Impuls śmierci” jest zupełnie inny.
Trzy pary Brytyjczyków spotkały się razem na wakacjach.
Przez przypadek poznali tam upośledzoną dziewczynkę oraz jej mamę, z którą
kilka razy mieli kontakt. Niestety, ta pierwsza prawdopodobnie została porwana.
Podejrzanych było wielu, a wśród nich cała szóstka wczasowiczów. Już wkrótce
miało wyjść na jaw, czy podejrzenia były słuszne i czy był to jednorazowy
wyskok porywacza lub mordercy...
Do tej pory czytałam tylko dwie książki tego autora -
,,Presję” i ,,Uprowadzonego”, jednak miło je wspominam. Nie wahałam się więc,
gdy nadarzyła się okazja, aby wymienić się za ,,Impuls śmierci”. Książka
znacznie różni się od tych wcześniej wydanych, o czym wspomina sam autor. Tutaj
postać sławnego detektywa Toma Thorne’a pojawia się w zaledwie kilku linijkach,
a całość liczy sobie ponad 400 stron. Na główny plan wysuwa się młoda
stażystka, która chce rozwiązać tę sprawę do końca.
Wstęp może się wydawać dość nużący, jednak z czasem akcja
coraz bardziej się rozkręca. Nie ma tutaj wielu głównych bohaterów, jednak mi
jakoś trduno bylo skojarzyć szóstkę wczasowiczów i zapamiętać, kto był z kim
związany. Nie mam pojęcia, czym jest to spowodowane, jednak w znacznym stopniu
nie utrudniło mi to lektury tego kryminału.
Dość często sięgam po ten gatunek i jestem zadowolona z
książek autorstwa Marka Billinghama. Praktycznie do ostatnich stron nie
wiadomo, kto stoi za zabójstwem, czy też inną sprawą w danej części. Wielkim
atutem jest fakt, że nie trzeba czytać wszystkich powieści pokolei, gdyż każda
książka to praktycznie odmienna sprawa, choć w niektórych pojawiają się także
nawiązania do tych poprzednich. Akcja toczy się dość wolno, jednak jest
niezwykle ciekawa i interesująca. Co jakiś czas wychodzą na jaw nowe fakty,
których nikt się nie spodziewa, a zakończenie akurat tej części okazało się dla
mnie prawdziwym zaskoczeniem!
,,Impuls śmierci” to bardzo dobra książka pisarza, choć
różniąca się od jego pozostałych pozycji. Początkowo nie mogłam się do niej
przekonać, jednak szybko wciągnęłam się w świat stworzony przez Billinghama, w
którym główną rolę odgrywała szóstka wczasowiczów. Czy ktoś z nich miał z tym
coś wspólnego? Tego oraz innych rzeczy dowiecie się podczas lektury tej
powieści.
Już sama okładka tej książki wygląda wakacyjnie i zachęca do lektury! Przeczytam, a jakże! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię zachęciłam.
UsuńDobrze, że można czytać części osobno. Z chęcią zajrzę.
OdpowiedzUsuńWspaniale. Też uważam to za duży plus, że nie trzeba czytać wszystkich po kolei.
UsuńNie znam jeszcze autora, ale kryminały lubię i to bardzo, więc jak tylko znajdę chwilkę czasu, to chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę.
UsuńTym razem jestem zdecydowanie na tak! Czegoś takiego teraz potrzebuje.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem jest to jeden z lepszych pisarzy kryminalnych.
UsuńTo tym bardziej muszę poznać, bo jeszcze nie czytałam żadnej jego książki.
UsuńKażdy ma swoich, ja akurat tego lubię.
UsuńPlus za to, że jest nieprzewidywalna :) Jak będę szukać dobrego kryminału to na pewno będę pamiętać o tej książce :)
OdpowiedzUsuńWspaniale.
UsuńKryminały lubię, ale z autorem nie miałam styczności. Kto wie, może kiedyś.
OdpowiedzUsuńJa już właśnie skończyłam ,,Zapomnianych" tego autora.
UsuńJuż mam chęć na tę książkę :)
OdpowiedzUsuńWspaniale.
UsuńWidzę, że to książka w sam raz dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo.
Usuń